20151013_082643aaa

8 godzin podróży, by spędzić 8 godzin na jakiejś konferencji IT? Brzmi strasznie, ale trzeba podkreślić, że nie była to wcale byle jaka konferencja, a Programistok! Pierwsza edycja tego oryginalnego, białostockiego, łączącego różne technologie wydarzenia odbyła się 10 października – i ta data na pewno przejdzie do historii…;)

 

a79Kojarzycie kultowe zdjęcie czterech programistów siedzących przy stoliku z serwetą w kratę? Wyobrażaliście sobie kiedyś, jak by to było, gdybyście mogli zasiąść razem z nimi? Na Programistoku marzenia się spełniają! Dzięki charakterystycznej scenografii, okrągłym okularom ze szkłami jak denka od butelek i typowo informatycznym sweterkom każdy mógł stać się jednym ze słynnych geeków. A zdjęcia nie robił fotograf, lecz specjalna maszyna skonstruowana przez Maćka Korsana – po naciśnięciu wielkiego zielonego przycisku obraz (prawie) natychmiast zostawał oprawiony w programistokową ramkę i wysyłany na facebooka. Magia! Pełną galerię nerdowych zdjęć znajdziecie tutaj. Zdecydowanie polecam:)

 

Przechodząc do prezentacji, jako pierwszego mogliśmy wysłuchać Tomasza Kopacza z Urządzenia, programista, „Internet of Things”. Z powodu przygód podróżniczych nieco się spóźniłam, czego żałuje, bo patrząc na ilość zgromadzonych i wykorzystanych przez speakera kabelków i innych fikuśnych urządzeń, początek musiał być bardzo ciekawy;) Niestety jednak tubalny głos i wielki entuzjazm Tomasza w połączeniu z mikrofonem nie współgrały najlepiej i momentami ciężko było go zrozumieć – ale starałam się ze wszystkich sił, bo robił IoT w bardzo energicznym wydaniu, co prezentowało się naprawdę super. Dowiedzieliśmy się nieco o różnicach między Arduino i Raspberry Pie, a także o kilku innych gadżetach, pomocnych np. podczas tworzenia alarmu na złodzieja.

 

a68Jako drugi na programistokowej scenie pojawił się Andrzej Krzywda z From legacy to DDD. Jak można było się już wcześniej dowiedzieć z opublikowanej na stronie agendy, jego prezentację opisano słowami – „Python, Ruby, JavaScript, C# – the syntax doesn’t really matter. As developers, we are able to write shitty code regardless of the syntax” Jak więc widać, tematyka prelekcji idealnie współgrała z całym zamysłem międzytechnologicznego Programistoku:) Andrzej poruszył m.in. temat frameworków, ich niedostosowania do długotrwałego wykorzystywania, zachęcając raczej do czerpania z modelu DDD.

 

Po przerwie na kawę, podczas której powstało mnóstwo nerdowskich zdjęć, mogliśmy wysłuchać Norberta Wójtowicza z CRUD is dead. Viva la revolución!. Według speakera czas typowych baz danych przemija, systemy wciąż ewoluują i zmieniają się, dokładnie tak jak modele przesyłania i przechowywania danych. Niestety zupełnie nie jest to moja działka i miałam problemy ze zrozumieniem pewnych zawiłych spraw, ale chętnie pochwalę charyzmę samego Norberta i estetykę prezentacji – bardzo mi się podobała!:)

 

Trwająca półtorej godziny przerwa na lunch pozwoliła na nieco więcej networkingu niż te krótkie kawowe – podczas wolnego czasu organizatorzy zbierali również chętnych na Lightning Talki, ale o tym wspomnę jeszcze za chwilę…

 

a78Najedzeni i nasyceni kontaktami towarzyskimi, zebraliśmy się na kolejnej prezentacji, czyli Built more reliable web application with magic Huberta Łepickiego, występującego w zastępstwo chorego Jakuba Gutkowskiego. I pytanie numer jeden zadane przez speakera – w czym pisać aplikacje webowe? JavaScript – zdecydowanie nie. Ruby on Rails? Niby fajnie, ale też trochę boli. A może Erlang? Bliżej, ale niezupełnie… Hubert wprowadził nas w ciekawy świat, o którym chyba mało kto słyszał, a mianowicie w Elixir. Czysty i łatwy do nauczenia dynamiczny język programowania oparty na Erlangu – podczas tych 45 minut został przedstawiony tak pozytywnie, że chyba każdy zaczął zastanawiać się, czy nie powinien chociaż rzucić na niego okiem… Bardzo interesująca prezentacja, myślę, że szczególnie dla wszystkich programistów-hipsterów;)

 

Po wystąpieniu Huberta nadeszła długo wyczekiwana chwila, czyli oczywiście Lightning Talks! Sześcioro odważnych widzów pojawiło się na scenie z totalnie różnorodnymi prezentacjami – od tych poruszających tematy związane z nawykami i własnym życiem, przez GITa i Mandrila, aż po… śpiewanie westernowych piosenek. Dla wszystkich występujących należą się ogromne brawa za odwagę – wszyscy byliście super! Udowodnił to także potem miernik decybeli braw pokazując, że głośność aplauzu przy każdym z ochotników była bardzo podobna.

 

a20Wracając jednak do zwykłej ścieżki prelekcji Programistoku – przedostatnia dotyczyła rozwoju sztucznej inteligencji – pod przewodnictwem Pawła Żmiejko zastanawialiśmy się czym w ogóle jest i jak mało (czy dużo) brakuje nam do jej osiągnięcia. Okazało się, że już żyjemy w czasach, w których roboty wygrywają z ludźmi w teleturniejach, zdalnie sterowane samochody niemal wyjeżdżają na ulice, a komputery uczą się wygrywać w gry Atari. W związku z tym ostatnim Paweł wspomniał też o popularnym ostatnio uczeniu maszynowym – mówił o praktycznych korzyściach, jakie może przynieść i różnych jego typach. Na koniec pochwalił się też osiągnięciami CoderDojo i inspiracjami, jakie można czerpać z pracy z dziećmi. W końcu to właśnie obecne maluchy w przyszłości będą tworzyć świat najnowocześniejszych technologii – w końcu gdzie byśmy byli teraz, gdyby każdy z nas nauczył się programowania w wieku 10 lat?…:)

 

A na koniec – Łukasz Pełszyński z Jak pisać, żeby nie testować?. Z prezentacji dowiedzieliśmy się między innymi, jakie są złe nawyki związane z testowaniem i które testy powinniśmy wybrać, by nie zaśmiecać swojego własnego kodu. Co ciekawe, będziemy mogli wykorzystać tę wiedzę niezależnie od języka, w którym piszemy – Łukasz postarał się przygotować swoją prelekcję w taki sposób, by była użyteczna dla wszystkich programistów.

 

a01Połączenie kilku różnych technologii wydawało mi się na początku średnim pomysłem, ale po dniu spędzonym na Białostockiej Politechnice, wysłuchaniu wszystkich prezentacji i mnóstwem rozmów przeprowadzonych ze wszystkimi napotkanymi ludźmi stwierdzam, że ma to sens. Rozwija, poszerza horyzonty, pozwala popatrzeć na wszystko z innej perspektywy… Nie zamykamy się tylko na to, czym się zajmujemy, ale zdobywamy wiedzę również z totalnie innych dziedzin. Podsumowując – tegoroczny Programistok okazał się naprawdę świetnym przedsięwzięciem! Na dodatek bardzo podziwiam inwencję twórczą organizatorów, bo ich odjechane pomysły (jak ten ze stolikiem programistów) były absolutnie niepowtarzalne:) I rzecz, z której najbardziej się cieszę – cały czas czułam, że te 8 godzin podróży naprawdę się opłaciło! I to nie tylko dla uśmiechniętego białostockiego ratusza…:)

 

Wszystkie zdjęcia z wydarzenia podlinkuję tutaj jutro:)

 

Alicja Musiał

 

 

Programistok, czyli tam i z powrotem