relacja: A bite of inspiration at Bitspiration :)

bit3

Byłam i jestem pod wrażeniem. Naprawdę. Organizatorom udało się wytworzyć coś bardzo wyjątkowego w miejscu nie do końca kojarzącym się ze sceną startupową. Ale po kolei.

 

Wydarzeniu Bitspiration Festival towarzyszył całkiem spory szum medialny – soczysty mailing z “unicornem” na krzykliwym tle, akcja darmowych biletów z okazji Dnia Kobiet (“We love women in tech!”) i obiecujące posty na Facebooku. W każdym wysyłanym przez ekipę Bitspiration mailu do uczestnictwa zachęcał film upamiętniający Bitspiration 2015 w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie.

 

Tym razem to święto świata startupowego odbywało się również w stolicy Polski, ale w zgoła odmiennym miejscu – w halach Miejskich Zakładów Autobusowych na Żoliborzu. Już od początku ulicy Włościańskiej na chodniku widniały kolorowe napisy kredą “Bitspiration” ze strzałkami pomagającymi dotrzeć na miejsce. Przy samym wejściu witała gości tabliczka stylizowana na stację kolejową z nazwą festiwalu.

 

Następna niespodzianka – rejestracja i wydawanie opasek odbywało się w…starym autobusie :) Z oddali widać już było stadko foodtrucków (lody molekularne chłodzone ciekłym azotem, zapieksy, burgery omnomnomm), a wejście do hali głównej przystrojone było uroczymi balonikami układającymi się w słowo “B-I-T-S-P-I-R-A-T-I-O-N”.

 

Przyznam, że choć lubię industrialne klimaty, początkowo ta skądinąd ponura hala z odklejającymi się tynkami i gołym betonem na podłodze nieco mnie zakłopotały. Trzeba jednak przyznać, że stoiska firm, ventures capitals, kawowe oraz networking space komponowały się całkiem interesująco z chłodnym, fabrycznym miejscem. Z pewnością nie można odmówić lokalizacji klimatu.

 

O odpowiedni nastrój, powalającą energetyczność oraz dobre “flow” festiwalu dbał główny gospodarz wydarzenia – Paul Papadimitriou, który jest cenionym ‘keynotem’ oraz który zjadł zęby na scenie startupowej chyba w niemal wszystkich możliwych rolach.

 

Zawsze coś mądrego do powiedzenia miał Stu Soffer, reprezentujący na festiwalu głównie stronę inwestorską – choć prowadzi o też firmę zajmującą się prawami autorskimi i patentami w US (również w Sillicon Valley). Podczas swojej prezentacji “Career-Preneurship” błyskotliwie wyjaśniał sposób bycia oraz szanse kariery jako ‘seryjnego przedsiębiorcy startupowego’. Poza ‘twardymi’ poradami oraz solidnymi informacjami zwracał uwagę na ryzyko wypalenia zawodowego (startuperom też się zdarza!) – żeby rozeznać kiedy należy dać sobie trochę wytchnienia zanim zmęczenie zacznie psuć zdrowie a przy okazji koniunkturę biznesową.

 

Drugi dzień festiwalu, “gdzie startupy i technologie spotykają się by inspirować rewolucyjne rozwiązania” (motto festiwalu) oraz “gdzie jednorożce istnieją” (motto z płóciennych torb festiwalowych) biegł z przewagą dyskucji o Dolinie Krzemowej, jej wymaganaich, kaprysach oraz o tym, czego brakuje środkowoeuropejskim startuperom by zaprzyjaźnić się z ową Sillicon Valley. I znowu okazało się, że jedynie o ten nieszczęsny mindset chodzi… czyli  podejście i pewność siebie i swoich umiejętności oraz rozwiązań, jakie się oferuje.

 

Bardzo dobitnie  wskazywał na to Tytus Cytowski, który pomimo polskich korzeni znakomicie rozumie i chętnie tłumaczy mentalność inwestorów i przedsiębiorców z Doliny Krzemowej.

 

Z rodzaju tematów niebędących przynależnymi tylko do świata technologii największe wrażenie zrobił na mnie mówca motywacyjny Peter Sage, a to głównie z powodu hasła “Re-invent yourself” odnoszonego zgrabnie do wielu trafnych przykładów. Peter mówił nie tylko o “wymyśleniu na nowo siebie”, ale podał też kilka chwytliwych przykładów – by “wymyślić na nowo siebie jako startupera”, “siebie z nowym mindsetem” czy też by zaadoptować się do zmieniającego się krajobrazu technologicznego i gospodarczego. Urzekł mnie przykład dotyczący Polski – Peter dał jasno do zrozumienia, że wie, gdzie przemawia poprzez stwierdzenie: “Poland has re-invented itself as a country [after 1990]”

 

Wśród prominentnych występujących nie zabrakło kobiet – był specjalny panel poświęcony startuperkom, w którym brała udział między innymi Eliza Kruczkowska, prezes StartUp Poland. Pojawiło się również stanowisko The Black Swan – części ventures capital, która pomaga kobietom opracować swój pomysł oraz wejść w interakcję ze środowiskiem inwestorskim, włączywszy w przygotowanie ‘pitcha’ oraz ‘investor decka’.

 

Ponadto wśród speakerów byli również czołowi ‘polscy innowacyjni’ jak między innymi przedstawiciele Brainly, Spontime, Brand24, Estimote, Kontakt.io, Booksy. Booksy w dodatku wygrało nagrodę Aulery przyznawaną przez Aulę Polską. Gratulacje wszystkim wygranym raz jeszcze jak i gratulacje wszystkim nominowanym :)

 

Perełkami w festiwalowym “menu” były: koncert Tiny Baker (śpiewaczka, autorka piosenek, a aktualnie członkini ventures capital) oraz realizacja live odcinka “The Gillmor Gang” znanego na cały świat podcastu od TechCrunch z Tiną i Stevem Gillmorami w rolach głównych (https://techcrunch.com/video/gillmor-gang/).

 

Ujął mnie fakt, że z każdym z tych osób, znanych czasem tylko z mediów, można było swobodnie porozmawiać twarzą w twarz. Organizatorzy byli nastawieni na networking co było widać poprzez konkretne działania przestrzenne (jak wyznaczenie miejsc oraz wygodna aranżacja przestrzeni z pufami), technologiczne (profil Bitspiration na aplikacji mobilnej Eventory) oraz gadżetowe – z tyłu identyfikatora była mała koperta idealna na wizytówki i zapiski. Aplikacja bardzo ułatwiała szybkie zapoznanie się z treściami oraz sylwetkami prelegentów, co było pomocne przy zadawaniu pytań oraz zwykłej rozmowie. Ponadto można było złapać kontakt nie męcząc się z zewnętrznymi aplikacjami społecznościowymi.

 

Tym razem nie udało mi się zamienić słowa z wieloma osobami, z którymi chciałam, ale po tym wydarzeniu mam w sobie solidne postanowienie poprawy w tym zakresie przy najbliższej okazji. Bo warto! :)

 

Z rzeczy i spraw, które dodatkowo w pozytywnym sensie utkwiły mi w pamięci mogę wymienić: ścianę z toreb festiwalowych w głównej hali wydarzenia, wyświetlanie na ścianie tweetów pojawiających się na profilu Bitspiration (i mój! i mój! ;D), stoliki z żelkami i ołówkami festiwalowymi dla wszystkich, “Networking space” w starym autobusie, pyszną kawę od Rebel (mistrzyni baristyczna Rojes również odwiedziła nas na scenie!!), błyszczący proszek “Unicorn dust” (z pewnością dla wschodzących gwiazd startupowych!), dron latający i fotografujący nam nad głowami, instant-fotografie drukowane na miejscu oraz tą wspaniałą, nieskrępowaną niczym atmosferę. No i niesamowite after party w Campus Warsaw (Google otworzył przestrzenie swojego coworking space dla imprezowiczów!).

 

Czekam na następny Bitspiration Festival, “chcę więcej”! :)

 

Aleksandra Kornecka, Ambasadorka Spotkania-IT

 

bit2

bit1 bit4 bit5

relacja: A bite of inspiration at Bitspiration :)